Zupa miso i smażony ryż, czyli śniadanie fjużyn dla niewybrednych
- większa Cebula
- 18 lis 2020
- 2 minut(y) czytania
Nie jesteśmy gastrofaszystkami, choć cenimy i szanujemy kuchnie regionalne. Ale wiecie, jak to jest z tą czystością kulturową... Co za dużo, to nie zdrowo. I choć osobiście zastanowiłabym się trzy razy nad łączeniem ravioli i zupy szczawiowej, to hej! Może komuś to się kiedyś udało? Więc łączcie, Moi Mili, łączcie kultury i smaki, jak Wam w duszy gra. A to połączenie gra akurat całkiem fajnie. Oczywiście – nic nie stoi na przeszkodzie, żeby każdą z tych pyszności traktować jako osobne, pełnoprawne śniadanie. Zatem – do rzeczy.

Zupa miso
SKŁADNIKI na 2 porcje
200 ml bulionu warzywnego
1-2 łyżki jasnej pasty miso
100 g tofu
1 łyżka suszony glonów wakame
200 ml wody
jasny sos sojowy do smaku
W garnku zagotowujecie bulion i 100 ml wody razem z glonami. Ciekawostka: po polsku wakame nazywają się najpiękniej na świecie: undaria pierzastodzielna. W międzyczasie gotujecie wodę w czajniku. Tofu kroicie i niewielką kostkę (~1cm) i wrzucacie do gotującego się bulionu. Zmniejszacie ogień na malutki i gotujecie ok. 5 min. Pastę miso zalewacie gotowaną wodą (powinna mieć ok. 70-80°C) i rozcieracie. W ten sposób łatwiej ją połączyć z zupą. Przelewacie ją do garnka z pozostałymi składnikami i wyłączacie – pasty miso nie powinniśmy gotować. Jeśli zupa ma dla Was za mało wyrazisty smak – doprawiacie odrobiną sosu sojowego.
Smażony ryż
SKŁADNIKI na 2 porcje
ok. 3/4 szkl. suchego ryżu
łyżka korzenia imbiru
2 ząbki czosnku
łyżka majonezu z tego przepisu
jasny sos sojowy
szczypior albo zielona cebulka
olej do smażenie
OPCJONALNIE ½ cebuli, olej sezamowy
Ze smażonym ryżem jest tak, że to jest najprostsza rzecz na świecie i albo wyjdzie doskonały, albo nie wyjdzie w ogóle. Ja nie wiem, jak można go zepsuć, ale ludziom się udaje. Polecam przy okazji kanał Nigela Nga, który jako Uncle Roger ogląda i komentuje jak klasyczny egg fried rice przyrządzają m.in. Gordon Ramsay, Jamie Oliver czy Hersha Patel z kanału BBC. Jego stereotypowa poza przesądnego Azjaty na emigracji skradła moje serce. Przy okazji kilku rzeczy się dowiedziałam. Na przykład, że smażony ryż najlepiej robić z zimnego ryżu z wczoraj. Jeśli takiego nie macie, to jedziemy od początku.
Ryż płuczecie dwa–trzy razy w zimnej wodzie. Wodą od płukania ryżu – przypominam – możecie podlewać kwiaty. To dla nich super odżywka. Zalewacie ryż ok. 1½ szklanki zimnej wody, przykrywacie i zagotowujecie. Albo zróbcie od razu z dwa razy większej porcji: będzie na dwa dni. Gdy ryż się gotuje, siekacie drobno imbir i czosnek, możecie też ewentualnie dodać pół niewielkiej cebuli. Czosnek i imbir wrzucacie na rozgrzany olej (idealnie na woku, ale głębsza patelnia też się sprawdzi) i podsmażacie aż się zrumienią. Ugotowany i lekko przestudzony ryż mieszacie z łyżką majonezu (ja wiem, brzmi dziwnie, ale daje TAKIEGO smakowego kopa...). Wrzucacie na patelnię, polewacie sosem sojowym (ok. 2 łyżki) i podsmażacie, aż ryż znów będzie sypki. Posypujecie szczypiorem albo zieloną cebulką, jeśli lubicie – podlewacie łyżką oleju sezamowego i odrobiną srirachy. Możecie podawać z podsmażonym tofu, na przykład takim, jak na zdjęciu. Na nie też będzie przepis, bo to prawdziwa rewelacja do ryżu, ramenu i podjadania z pojemnika 😉
Comments